Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambient. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambient. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2016

Arcona - Reh 12.94 oraz 09.94

Arcona

Pierwotna nazwa dla December's Fire.

Download:
https://yadi.sk/d/DJVNuA-YxXgmY

Dzięki za linka Wilkun ;)

Moja Ostatnia Mroczna Ścieżka - Reh'95

Moja Ostatnia Mroczna Ścieżka

Dziwny twór Aothara z takich kapel jak Grom, Hefeystos, North czy Selossed.
Wrzucam w ramach archiwizacji polskiej sceny. Jedni lubią jak im nogi śmierdzą więc i może ta zgrywka komuś do gustu przypadnie. Nie założę się...

Metal Archives:
http://www.metal-archives.com/artists/Aothar/41225

Download:
https://yadi.sk/d/2F31XoI-xXgzd

Dzięki Wilkun za linka ;)

niedziela, 26 lutego 2012

NIRNAETH - Haudh'en'Nirnaeth (1996)


Obiecałem Wam już dość dawno, że przypomnę jeszcze nie raz o tym niezwykłym polskim projekcie muzycznym. Oto więc druga odsłona Nirnaeth, tym razem już w wersji CD wydanej przez hiszpańską (o ile mnie pamięć nie zwodzi) wytwórnę Abstract Emotions. Z tego co słyszałem, Piotr Wójcik nie był do końca zadowolony ze współpracy z nimi, bowiem obiecywali mu więcej, niż otrzymał choćby samych kopii autorskich. Ale mimo wszystko kontrakt po tej płycie został przedłużony, choć nigdy do końca zrealizowany, bowiem, jak wiecie, Nirnaeth przedwcześnie zakończył działalność. Debiutancki CD Nirnaeth to w dużej części powtórzenie materiału z kasety demo, jeśli chodzi o wiersze Tadeusza Micińskiego i kompozycje zbudowane w oparciu o nie. Tutaj wszystko zostało jeszcze poszerzone o bardziej słowiańskie i pogańskie w swoim klimacie wiersze tego wielkiego poety. Oczywiście wszystko brzmi niesamowicie i z niesłychaną przyjemnością wracam do tej płyty nawet po tak wielu latach. Wam oczywiście życzę tak samo ciekawych wrażeń!
Swoją drogą pamiętam, jak to wtedy było w moim życiu... Kto to miał możliwość słuchania CD. Sprzęt był drogi, nawet jeśli chodzi o jakieś słabej jakości wieżyczki. Płyty CD najczęściej, kiedy już ktoś kupił, przegrywało się na kasety i słuchało, a oglądało okładkę tylko u szczęśliwego posiadacza. Nirnaeth dotarł wtedy do mnie właśnie w wersji kasetowej. Piotrek obiecywał kopię, ale jakoś nie dotarła... Nie mam mu jednak za złe;) To człowiek, który masę rzeczy starał się załatwić i masę pasji starał uskuteczniać. Dziś sam jestem ciekaw, jak wiele z tych pasji zostało? Na pewno pozostała niezapomniana w swoim klimacie muzyka, która powinna być znana szerzej, a nie tylko w głębokich podziemiach, bo to w sumie jakaś więź z dziedzictwem naszej kultury...

ZAWARTOŚĆ:
Materiał audio zgrany z CD w formacie mp3 jakości 320 kbps.
Skan całości okładki.

TRACKLISTA:
01 - Intro
02 - Lucifer (Jam ciemny jest...)
03 - Lucifer (Mój Duch...)
04 - Lucifer (Vexilla Regis Predeunt Inferni)
05 - Kain (Wyszła mi z boru...)
06 - Kain (Jest serca kraj...)
07 - Kain (Na księżycu czarnym wiszę...)
08 - Witeź Włast I
09 - Witeź Włast II
10 - Witeź Włast III (Bojan)

DOWNLOAD:

piątek, 18 listopada 2011

Kraina Mroku - Przyjdź Królestwo Moje (1998)




















Nazwa mimo iż kiczowata do bólu, to zarazem diabelnie adekwatna do muzyki wykonywanej przez owe trio. Początkowo, czyli w 1993 roku, projekt ten egzystował pod nazwą Nihilum, na obecną przemianował się w 1994 r. "Przyjdź Królestwo Moje" jest chyba ostatnią rzeczą jaką wydali. Ukazało się to w 1998 roku za sprawą Beast of Prey. Klimatem bardzo zbliżone (chociaż moim zdaniem o wiele lepsze) do ambientowych dem December's Fire. Poleciłbym też tym, którzy lubią powracać do pierwszych wydawnictw Mortiis.

1.PRZYJDŹ KRÓLESTWO MOJE
2.TANIEC ŚMIERCI
3.PSYCHOZA STRACHU
4.DANCE MACABRE
5.SABAT CZAROWNIC
6.SENNA WIZJA OBŁĘDU
7.TAJEMNICZE GŁĘBINY OCEANU
8.SONO LATINCHRISTO
9.OSTATNIE POŻEGNANIE
10.SCHIZOFRENIA

[DOWNLOAD]

sobota, 12 listopada 2011

Smrtan - Prophecies of Sorrow & Sammach - Sammach (demo 1997)


Starałem się już wcześniej skazić Was twórczością Piotra Wójcika i jego projektu Nirnaeth. Dziś trochę inaczej spojrzymy na to, co tworzył, zresztą nie tylko on. W swojej wytwórni Dagdy Music znalazł miejsce na wydanie splitu dwóch demówek: projektu osobistego SMRTAN (zresztą taki też posiadał pseudonim artystyczny, co oczywiście ze starosłowiańskiego języka oznacza "śmierć") oraz projektu najprawdopodobniej bliskiego znajomego SAMMACH (będącego projektem solowym klawiszowca zespołu THEMGOROTH). Oba materiały to zupełnie odmienna muzyka, ale jednocześnie bardzo sobie bliska... Gdzieś zatopiona w nastrojach oderwanych od codzienności, choć obie stoją jakby po dwóch stronach tejże.
Zacznijmy może od Smrtana, muzyki niezwykle delikatnej i zdaje się, że niemal improwizowanej, pełnej pasaży przewijających się między głównym motywem utworu. Zazwyczaj utworu strasznie zawiesistego... Nastrój Smrtana to coś zupełnie innego niż Nirnaeth. Muzyka ta nadawać by się mogła niemalże do ujęć filmowych krajobrazów nagrywanych kamerą z lotu ptaka. Choć powiem szczerze, że utwór trzeci "Free... To the Stars..." to dla mnie jeden z najważniejszych chyba utworów w życiu. Przepiękny motyw, bardzo depresyjny, jakby leciało się w szklanej trumnie nad światem, który się bardzo kocha, a trzeba go opuścić... Dla mnie tam za mało tej wolności, zbyt smutna ta wolność, ot po prostu! Choć można też spojrzeć na to jak na muzykę relaksacyjną. Motywy czasami bywają "astralne", że się tak wyrażę. To niesamowite przeżycie dla słuchacza, który oczywiście taką muzykę sobie ceni. W żaden sposób nie ma to nic wspólnego z metalem ani ambientem. To dzieło wyjątkowe, którego niszowość świadczy o ignorancji ludzkiej:(
Sammach... A to ci dopiero była ciekawostka! Otrzymując tę kasetę od Piotra Wójcika nie miałem jeszcze pojęcia, że mam do czynienia z klawiszowcem jak najbardziej metalowej ekipy THEMGOROTH... Jednak okazało się, że w tej osobie siedzi jeszcze coś poza mrocznymi metalowymi klimatami. Jego solowy projekt i chyba jedyne wydawnictwo, to muzyka o wiele bardziej zróżnicowana niż projekt Smrtana. Oczywiście mówiąc zróżnicowana mam na myśli nie to, że lepsza czy w inny sposób wartościowsza. Muzyka Smrtana była pisana jakby spójnie. Sammach to nic innego, jak samowolka na całego;) Klimaty mieszają się niesamowicie. Od ambientalnych brzmień, przez folkowe, aż do niemalże symfonicznych i takich z dozą industrialną, gdyż w brzmieniach Sammacha pojawia się często elektroniczna perkusja, która niemalże przypomina tę z pierwszych demówek Graveland, czyli żadnych talerzy, same gary;) Ale trzeba powiedzieć, że dodaje to utworom energii! Zresztą i tak chyba moim faworytem zdecydowanym jest "Mother Night", gdzie ta perkusja odgrywa dużą rolę. Sam nastrój jest z kolei niesamowity, bardzo mistyczny. Odsłuchując tej kasety pierwszy raz, oczywiście późnym wieczorem, żeby klimat był, bo tak się słuchało i czasami słucha nowych nagrań po dziś dzień, byłem pod niesamowitym wrażeniem! Co ciekawe, zaskakuje mnie klamrowa kompozycja tej demówki, bowiem pierwszy i ostatni utwór zespalają całość. Trochę mnie to zastanawia, czy aby nie na siłę, bo chyba są to powielone utwory, ale zamysł kompozycyjny jakiś jest i to nie głupi. Sammach stara się jakby oddać całą masę emocji, w przeciwieństwie do Smrtana. Tu mamy mistycyzm, skoczne pogaństwo, rodzące się życie, a także mroczne nastroje piekielne... To naprawdę zaskakujący i świetny materiał, również nie tylko dedykowany do hermetycznego grona odbiorców, ale z powodzeniem mógłby sięgnąć dalej...
Niestety obie demówki splecione na jednej kasecie przeminęły niemalże bez śladu:( Idzie się czasami załamać... Choć nie można ukrywać, że te projekty już od początku były na taki los skazane. Nigdy nie pojawiła się kontynuacja. Możliwe, że była to efemeryczna potrzeba chwili, wyraz pewnego skupienia i emocji, nastroju, jaki wtedy panował. Jednak nie można o takim materiale zapomnieć, bo może wtedy przeszedł bez echa, to nie znaczy, że nie może echem odbić się teraz ze względu na swoją innowację w porównaniu z Mortiisami, Wongravenami itp.
Materiały zgrałem dla Was, choć czasami może za bardzo "dopaliłem" w masteringu, ale myślę, że będziecie zadowoleni;) Również logo Sammacha naprawiłem, aby mogło może na jakąś stronkę jego pójść, bo na kasecie, to było dwa razy przygięte. Życzę miłego wsłuchiwania się w dźwięki z zupełnie innego świata!

ZAWARTOŚĆ:
Zremasterowany materiał audio - .mp3 VBR 224 - 320 kbps.
Skan obu stron okładki.
Logo Sammach.

TRACKLISTA:
01. Smrtan - Prophecies of Sorrow
02. Smrtan - Fire and Water
03. Smrtan - Free... to the Stars...
04. Smrtan - Dreams: Leaving all the past behind (excerpt)
05. Smrtan - Mystery of the Trees
06. Sammach - Tree of resignation
07. Sammach - Mother Night
08. Sammach - Power of life
09. Sammach - A Way to nowhere
10. Sammach - Escape from reality
11. Sammach - Voice of conscience
12. Sammach - Joy of spirit
13. Sammach - Tree of resignation

DOWNLOAD:

niedziela, 9 października 2011

Nirnaeth - Opus Nirnaeth (1995)



Pierwszego mojego wrażenia po usłyszeniu Nirnaeth nie sposób zapomnieć! Był to któryś z piątkowych wieczorów, kiedy to w Radiu Wrocław Paweł Domino puszczał w eter wszelkie interesujące zespoły w swojej audycji "Doom Comes" (później przekształconej w "Dominacja"). Rok 1995, człowiek w pełni zafascynowany Black Metalową eksplozją i głodny coraz to nowszych wrażeń, a tu z głośnika muza, jakiej chyba wcześniej się nie słyszało w Polsce w takiej postaci. Przepiękny klimat, nostalgiczny, romantyczny i do tego podbudowany tą szczyptą diabelstwa, które zawsze trafiało w czarne serducho;) No i teksty, a raczej poezja! Oczywistym jest, że po lirykę Tadeusza Micińskiego sięgało już wcześniej kilku osobników jak choćby Roman Kostrzewski w Kacie, czy kapela Thrasher Death. Jednak tutaj wiersze Micińskiego otrzymały jakby idealną dla siebie oprawę muzyki neoklasycznej, symfonicznej. Co prawda momentami zaśpiew Piotra Wójcika (znanego też pod pseudonimem Smrtan) wypadał bardzo blado w stosunku do muzyki, to jednak całość tworzyła niesamowity klimat. Sam Paweł Domino kilkukrotnie grał Nirnaeth w swojej audycji i gdzieś tam kiedyś rzucił adresem Dagdy Music, po czym bezzwłocznie napisałem do Piotra po kasetę i później już sam mogłem cieszyć się tym materiałem! Zresztą z czasem z Piotrem nawiązałem zarówno znajomość jak i pewnego rodzaju współpracę, o czym wspominałem przy okazji Vedyminów, ale jak wiecie dużo więcej z tego nie wyszło. Ja z kolei z niecierpliwością czekałem na kolejne materiały Nirnaeth i niestety całości trylogii, jaką zapowiadał Piotrek nie doczekamy się już chyba nigdy, bowiem po Nirnaeth słuch zaginął.

Co do samej muzyki... Warto zwrócić tutaj uwagę na to, że wielokrotnie w dawnych zinach pisano, jakoby Piotr wzorował się na modzie, jaką wykreował na scenie metalowej Mortiis. Jednak przysłuchując się tej muzyce nie sposób nie zauważyć inspiracji francuskim Elend! A idąc tym torem dochodzi się do klasycznych dzieł literackich związanych z wizjami Piekieł i Lucyfera, od czego nie stronili wspomniani muzycy. Zresztą sam podtytuł jednego z utworów ("Vexilla Regis Predeunt Inferni") zaczerpnięty został z "Boskiej Komedii" Dantego. Piotr mieszał w swojej twórczości wiele wątków muzycznych i literackich balansujących między młodopolskim satanizmem i jego inspiracjami a także neopogaństwem, co zaznaczył już na "Opus Nirnaeth". Dziwne było jedynie to, że skoro nazwa zaczerpnięta została z twórczości Tolkiena, ani razu Piotr nie zwrócił się w kierunku fantasy;)

Co do samej zawartości materiału, to pozwoliłem sobie na szczegółowe opisanie wszystkich utworów, bowiem literacko pochodzą one z cykli poetyckich Tadeusza Micińskiego i w zbiorach poezji są one opisywane incipitami, więc dla ułatwienia teraz podana jest szczegółowa playlista "Opus Nirnaeth".

Życzę Wam miłego słuchania materiału, który nigdy nie wyszedł w tej wersji na CD, bowiem pierwsza płyta "Haudh'en'Nirnaeth" znacznie różniła się od tej aranżacjami oraz niektórymi utworami. Ale wersja obecna myślę, że brzmi jak z prawdziwej płyty;)

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i zremasterowany materiał audio mp3 VBR 224 - 320 kbps.
Skan obu stron okładki.

TRACKLISTA:
01. Intro
02. Lucifer
03. Lucifer (Mój duch łańcuchem skuty do ziemi...)
04. Lucifer (Vexilla Regis Predeunt Inferni)
05. Kain
06. Kain (Jest serca kraj...)
07. Kain (Na księżycu czarnym wiszę...)
08. Zmierzch Bogów Słowiańskich (cz. I)
09. Zmierzch Bogów Słowiańskich (cz. II)
10. Outro

DOWNLOAD:
http://www61.zippyshare.com/v/DFz9hz8w/file.html

wtorek, 16 sierpnia 2011

Halucynogenna Impresja Sabatyczna (demo 2000)


Istnienie wytwórni Tribal Death Association pozostaje dla mnie po dziś dzień pewnym dość zastanawiającym, ale i magicznym z jednej strony faktem. Dokładnie już nie pamiętam, czy zakupiłem tę kasetę, czy też wymieniłem się z Adamem za coś z moich materiałów. Tak czy inaczej, zdobyłem z wydawnictw tejże efemerycznej wytwórni tylko to jedno demo... A szkoda, że nie posiadłem innych, bowiem zainteresowanie moje wzbudziła swego czasu ulotka z ofertą Tribala. Były na niej trzy wydawnictwa, ale właśnie ta jedna kaseta wzbudziła moje bardzo szczere zainteresowanie. Pewnie zapytacie, dlaczego? ;) Jednocześnie odpowiecie sobie sami - zupełnie wyrywający się spod szablonów tytuł wydawnictwa i cały jego charakter! Niby takie nic, nagrane w zupełnej jaskini chyba (komputerowej oczywiście z dodatkami pewnie innego sprzętu), ale coś o wyjątkowym wydźwięku. Teksty w całości po polsku, ale ich brak na okładce kazał człowiekowi wsłuchiwać się w to, co dane mu było uchwycić z tych pełnych pogłosów wokali. Muzyka przytłaczająca, ale melodyjna i hipnotyczna, taka właśnie halucynogenna.

Całość nosiła podtytuł "Refleksje nad gusłami letnich nocy na kanwie molowych inwencji muzycznych Europy południowej" (w jedynej recenzji jaką znalazłem autorstwa mojego starego przyjaciela Pawła Grabowskiego był błąd, że nad "głosami" a tu o gusła chodziło takie jak Mickiewicza "Dziady" itp.). Może się czepiam, ale Europy Południowej powinno pisać się z dużej litery:D Choć sam wiem, że mi samemu jako poloniście wyluzowanemu zdarza się błędy walić nie takie:P Jednak do rzeczy! Sama okładka wzbudza właśnie to, co było cholernie istotne kiedyś - tajemnicę, zastosowaną starym chwytem, czyli im mniej info, tym lepiej. Materiał nagrywał jakiś E., pomagała mu w tym dziewczynka o pseudonimie Pesta... (ciekawe czy po dziś dzień są przyjaciółmi...) Wszystko nagrane spontanicznie, na drodze improwizacji... No i jak tu dojść sedna sprawy, jak doszukać się powiązań, do czego odnieść, z kim spowinowacić? No i chyba najlepiej na tym wszystkim wyszedł sam projekt. Choć niedoceniony, ba! - prawie zupełnie nieznany, psim smędem gdzieś pod płotami się poniewierał i przygarniali go włóczędzy mojego pokroju - to jednak posiadał niesamowity nastrój, który szkoda zatracić. Tak powiedzmy szczerze sobie - jakiś tam inwencji Europy Południowej to ja się ni w ząb nie doszukałem, ale jest nastrój, jest coś wyjątkowego, co można odczuć tylko wtedy, kiedy dostaje się takie wydawnictwo do swoich rąk! Stąd też chyba warto spojrzeć na to, jak obecnie patrzymy na muzykę. Ze ściągania samych mp3 nie wynika żaden klimat, dlatego ktoś może powiedzieć, że "ale do dupy ta muzyka"... a rzecz w tym, że nie posiadł tej kasety w swoim czasie - wtedy miała zupełnie inny charakter... Dziś to tylko archiwum, jakieś mgliste wspomnienie, które staram się Wam oddać na ile potrafię i zachować w pamięci jednocześnie swoje i - - - chyba też czyjeś wspomnienia, bowiem Adama Solaka z Opola (jedyne odniesienie do projektu owego), o ile znalazłem właściwą osobę, wywiało do Holandii. A sam podejrzewam, że nie kto inny jak on sam tworzył tę muzykę... Jeśli się mylę, będzie mi miło, kiedy mnie poprawicie!

Wasz Korsarz

ZAWARTOŚĆ:
Oczyszczony i zremasterowany materiał audio mp3 224 - 320 kbps.
Skan okładki.

TRACKLISTA:
01. I
02. II
03. III
04. IV
05. V
06. VI
07. VII (I Mix)

DOWNLOAD:

wtorek, 19 lipca 2011

Roman Kostrzewski - Solo Koncert (bootleg)



W sumie raz kozie śmierć... Można powiedzieć, bardziej po szatanistycznemu - raz kozłu:P Ale w czym rzecz? Ano w tym, że jakieś kilka lat temu posiadłem pewien rarytasik... Hmm, może już nie jest to żaden rarytas, ale postanowiłem zasilić nim naszego bloga. Mój dobry przyjaciel (mam nadzieję, że takim pozostanie) Lechu z Thrashing Madness & Holy Death, podrzucił mi kasetę z materiałem wyjątkowym. Nagranie dyktafonowe koncertu solowego Romana Kostrzewskiego, które to udostępnił mu z kolei jeden z fanów Romka. Miałem to zgrać ładnie, żeby mógł sobie słuchać na odtwarzaczu tenże właśnie kolega. Zgrałem jak umiałem, a już tej kasety nie mam, ale chyba w miarę mi się to udało. Dziś zrobiłbym to o wiele lepiej, ale wrzucam do archiwum to, co mi pozostało... Bardzo zacna ciekawostka, dużo monologów Romka, odgłosy publiczności oraz samych nagrywających;) Myślę, że trzymanie takiego materiału tylko dla siebie, jest jak onanizowanie się nad zrabowanym dziełem sztuki (o ile jest to niezła, zgrabna sztuka)... Wiecie co, ja właśnie sobie o tym przypomniałem i odnalazłem, więc nie myślcie sobie:D

ZAWARTOŚĆ:
Zgrany z powierzonego materiał audio i poprawiony o ile umiałem kilka lat temu...

niedziela, 17 lipca 2011

Vedymini - Świt w krainie zmierzchu (1997)



W połowie lat 90-tych, kiedy to podziemie w bardzo dużej części opanowane było przez Black Metal, pojawiła się muzyka klimatem bardzo mu bliska. Hmm... Nazwanie jej ambientem byłoby bardzo mylące, ale często używało się tej nazwy, jako zamiennika, nazwy zastępczej na coś, co nie było ani muzyką filmową, ani folkiem, ani do końca muzyką elektroniczną, czy choćby neo-klasyczną. Ta muzyka syntezatorowa zaistniała na polskiej scenie za sprawą klawiszowca Emperor - Mortiisa. To jego płyty i kontrakt z Cold Meat Industry zwrócił oczy wielu osób na całkiem nowe pola muzyczne, jakie można było usłyszeć najczęściej jedynie w intrach do metalowego rżnięcia;) W naszym rodzimym podziemiu powstała następnie całkiem spora ilość podobnego gatunku projektów, jednakże właśnie tutaj nie można powiedzieć o naśladownictwie! Dla wielu z nas była to inspiracja, żeby wreszcie coś ciekawego stworzyć, coś klimatycznego, co oddawało nastroje naszych czasów i umysłów, do których wkradały się coraz to nowsze inspiracje muzyczne, literackie, filozoficzne... W tamtych czasach swoje pomysły realizował NIRNAETH, którego zainspirowały, podobnie jak i mnie, poezje Tadeusza Micińskiego a przy okazji muzyka ELEND... Był mało znany, ale ciekawy ASTRUM NOCTIS, który również inspiracje literackie wyrażał za pomocą muzyki typowo elektronicznej, a z którym to człowiekiem wymieniałem kiedyś wiele listów (aż żal, ze się kontakt urwał)... Pojawił się PERUNWIT z folkowym podejściem wyjątkowym, LORD WIND Roberta, który przetrwał do dziś... SAMMACH klawiszowca z THEMGOROTH, który wyszedł na splicie ze SMRTANEM, a który niebawem Wam udostępnię, DECEMBER'S FIRE Piotrka, który swoje młodzieńcze fascynacje realizował również z Nergalem czy ludźmi z HEFAYSTOS, a później zniknął niestety w realizacji swoich słabych już projektów związanych z zupełnie innym klimatem i ideami niż dotychczasowe; można przypuszczać, że "stał się doroślejszy i na romantyczne pierdoły szkoda już czasu", choć może się grubo mylę, bo moje ostatnie spotkanie z Piotrm miało miejsce w wywiadzie dla Buntownika... A był też WOJNAR przecież, dla którego główną inspiracją był właśnie projekt, którego nagrania macie w tej chwili przed sobą, czyli VEDYMINI;) Pamiętam dobrze wizytę Marcina u mnie w Kłodzku, kiedy pochodziliśmy po ruinach starej twierdzy, w których to odnalazł się on na tyle, że chciał tam zrealizować video! Zresztą Wojnara wspominam bardzo dobrze również z naszego występu w Zielonej Górze, gdzie użyczył mi peleryny, w której występowałem!;) Ale wracając do głównego wątku... Tych projektów pojawiło się naprawdę wiele, choćby z powodu dość łatwej jak na tamte czasy realizacji dźwięku. W tym wszystkim uchowało się też coś takiego, jak VEDYMINI (niektórzy sympatycy naszej twórczości i bliscy przyjaciele zastępczo sklecili nazwę WYDYMANI - kurde, pasuje jak ulał!!! ;) ). Projekt ten stworzyłem wspólnie z Mariuszem Poźniakiem, moim najstarszym przyjacielem, z którym po dziś dzień kontakt mi się uchował i czekam tym samym na jego wjazd do mnie na osiedle, gdzie porządzimy, choćby przez jeden weekend;) Nie oparliśmy się inspiracjom, nie ma co ściemniać - były dwie główne: MORTIIS i NIRNAETH... Tyle, że na inspiracjach się tu skończyło, bowiem ta muzyka poszła zupełnie innym torem (swoją drogą pamiętam, jak musieliśmy zapierdzielać u mojego ojca na budowie z kopaniem takiej kanalizacji - ja Mariusz i Krzysiek Rzymowski - żebyśmy mogli kupić sobie parę rzeczy; ja właśnie wtedy Mortiisa - Anden som gjorde oppror i coś tam jeszcze, Mariusz chyba na CD Blind Guardian zbierał, a Krzysiek chyba jakieś Aerosmith).
Przedstawiona tutaj demówka VEDYMINI, to ostatnie nasze nagrania do tej pory, wcześniejsze przedstawię w swoim czasie. Materiał ten nagrywaliśmy w tym samym mniej więcej czasie, co EGAHEER "Pamięć... Smutek... Cierń...", a wszystko miało miejsce latem i wczesną jesienią 1997 roku. W tym samym czasie pojechaliśmy przy okazji na koncert do Zielonej Góry w ramach konwentu fantastyki Bachanalia! Ech... to były niezapomniane czasy - KULT dla kilku osób z tym związanych;) Dla mnie dzisiaj to na tych nagraniach jest masa tragicznych i żenujących partii śpiewu, z których sam podśmiewuję się, pijąc piwko i wspominając chyba jedne z najpiękniejszych chwil życia... Jest też kilka momentów interesującej poezji, kilka całkiem niezłych partii recytatorskich - i chyba co najważniejsze, jest nieprzemijająca PASJA! Myślałem o zgraniu tego na wersję cyfrową już od kilku lat! Jednak kaseta była nagrana tak cholernie źle, że nie potrafiłem w żaden sensowny sposób usunąć przede wszystkim tego szumu i buczenia, jakie w tamtym czasie zupełnie nam nie przeszkadzało, ale jednak męczyło nasze nagrania. Dziś podjąłem się tego i to jest pierwsza próba i na pewno najlepsze zgranie tej demówki. O wersji oficjalnej z wszystkimi tekstami myślę i pewnie się pojawi razem z bonusami - za kilka lat:D:D:D
VEDYMINI wzięli nazwę od oczywiście cyklu powieści Sapkowskiego. A głównie naszymi inspiracjami stała się literatura fantastyczna i poezja modernizmu. Często czytaliśmy polską fantastykę i też mieliśmy kilka utworów z nią związanych, co w zupełnie niespodziewany sposób pozwoliło się nam wkraść w świat fandomu. Z głupa wysłaliśmy pierwsze demo do dwóch wtedy pism fantastycznych w Polsce i Jarosław Grzędowicz z"Fenixa" zaprosił nas niespodziewanie na Nordcon'96! To dało nam kopa do dalszych działań i w końcu efektem tego była ta ostatnia demówka. Ale się rozpisałem - za dużo wspomnień;) Te nagrania ściśle są związane z konwentem Bachanalia, o którym wspominałem, z 1997 roku, na który właściwie wstęp załatwiła nam Ewa Nadolna z ZKF-u, za co wspominam ją bardzo miło! Rok później pojechaliśmy jeszcze raz do Zielonej Góry, ale tego materiału niestety nie mam już nigdzie nagranego w żadnej formie... Jakaż szkoda, bo był tam z nami Michał z CHEJRON. VEDYMINI właściwie od początku byli muzyką fantastyczną, eskapistyczną, niezgodną ze światem i po dziś dzień mimo często infantylnych tekstów czuję się związany z tymi ideałami, jakie gdzieś tam się nam snuły po głowach.
Snuło się nam też po głowach stowarzyszenie. Miało się nazywać "Loża Avalon". Mieliśmy założyć je w składzie ja, Mariusz Poźniak, Piotr Wójcik (NIRNAETH) oraz Wojtek Zalewski z Legnicy (wydawca Arystokracji Ducha i Demiurga). Właśnie jesienią, już po Bachanaliach zorganizowałem w Nowej Rudzie-Słupcu w ośrodku kultury takie spotkanie-koncert, mające być zainicjowaniem tegoż stowarzyszenia. Piotrek "Smrtan" Wójcik nie dotarł na nie, tłumacząc się awarią samochodu kolegi (do dziś w to ani trochę nie wierzę, nie chciało mu się albo miał ważniejsze sprawy). Za to wpadł do nas Wojtek i jeszcze jedna koleżanka, poznana na Bachanaliach, Anna Oszkodar z SEMTEX'zine poświęconego fantastyce. Wtedy też na tejże imprezie był koncert KORSARZA i VEDYMINÓW i zatwierdzenie statusu stowarzyszenia, które jednak nigdy na dobre nie zaistniało. A że mieliśmy je utworzyć, nie ma co wątpić, bowiem do wrzuty VEDYMINÓW dołączyłem Wam skan statusu naszego stowarzyszenia włącznie z kilkoma słowami listu Piotrka do mnie... Mam nadzieję, że taka ciekawostka znajdzie Wasze uznanie;)
VEDYMINI to więc taki projekt właściwie związany z fantastyką i eskapizmem, nad którego reaktywacją, jeszcze myślę i może kiedyś uda się nam wspólnie z Mariuszem doprowadzić do końca projekt materiału "Powrót Królestwa Magii"? :)


ZAWARTOŚĆ:
Zgrany i delikatnie zremasterowany materiał audio - format mp3 VBR 224 - 320 kbps
Skan okładki klasycznej oraz kolorowy front

DOWNLOAD:

środa, 15 czerwca 2011

Arca Funebris - Hell on Earth (demo 1998)


Arca Funebris
Dark Ambient z Krakowa


DOWNLOAD :
https://mega.co.nz/#!DIpGHAAA!PPm5sGZ4HXD-AFlV_RRpZxwUxVQZlYIm_hPlvdWSP1Y

Thanx to Kanz Noz for share this tape!!!
http://raf666underground.blogspot.com

niedziela, 12 czerwca 2011

Astrum Noctis



MELANCHOLY METAL/AMBIENT

DZIĘKI SIWY & HELLADAM ZA KASETY I INFO O ZESPOLE!!!

Astrum Noctis (Pol) - Demo 1 [1997]

TRACKLIST:

1. Intro
2. Noc
3. W starym zamku
4. Diadem

QUALITY: mp3@256 ABR

DOWNLOAD: http://www65.zippyshare.com/v/33973563/file.html


Astrum Noctis (Pol) - Demo 2 [1997]

TRACKLIST:

1. Intro
2. Unknown title track
3. Unknown title track
4. Krysztalowa kula

QUALITY: mp3@256 ABR

DOWNLOAD: http://www76.zippyshare.com/v/86633461/file.html


Astrum Noctis (Pol) - Demo 3 [1998]



TRACKLIST:

1. Intro
2. Sen
3. Ognisty miecz przebija serce
4. Uciekam w blękit chmur
5. Okruchy zwątpienia

QUALITY: mp3@256 ABR

DOWNLOAD: http://www46.zippyshare.com/v/94028814/file.html

sobota, 14 maja 2011

Svantevith - Return of the Ancient Slavs (demo 1996)

Svantevith
Dark Ambient z Cieszyna


http://turbobit.net/ivwsk4uke18v.html - 38.79 MB
http://www2.zippyshare.com/v/19562371/file.html

http://vampiresgoth.blogspot.com

niedziela, 6 marca 2011

Immemorial Celtic Wind - Arar / The Return of Hate (demo 1994/1995)


Immemorial Celtic Wind
Black Metal/Ambient z Krakowa


Więcej informacji o demach :
http://www.metal-archives.com/release.php?id=78900 - Arar
http://www.metal-archives.com/release.php?id=260169 - The Return of Hate
Arar - 102,70 MB
https://mega.co.nz/#!SBZwxCpQ!mPtnotPoZps2coKorXo0sy7XtAijLWRnURmVI_GB3vU
The Return of Hate - 85,01 MB
https://mega.co.nz/#!WMRW2YDI!lSbPLCOI4TC6BCyklcBlFKpsSamVPeOX9hAz8N1LucI

Podziękowania za udostępnienie dla Slav'a.

środa, 4 sierpnia 2010

Perunwit - Łzy i krew (demo 1994)

Perunwit
Folk/Ambient z Poznania

"Pierwsze utwory Perunwit, które funkcjonowały jako demo "Łzy I Krew", ale oficjalnie ukazały się na splicie z Legion w 1995 roku. Takie sobie beztroskie plumkanie na akustykach i klawiszach. Ma to przyjemny, specyficzny klimat, w sam raz na soundtrack do grzybobrania, sikania na przydrożne kapliczki bądź co się tam komu zamarzy. Jeśli musiałbym to jakoś zaszufladkować, czego nie lubię robić, to użyłbym określenia folk/ambient."

1.INTRO: RUGIA ANNO 1168 / CZAR WOJNY I STALI
2.DUCH MINIONYCH EPOK
3.BÓL NIENAWIŚCI GDY CHRZEŚCIJAŃSKI MIECZ PRZEBIJE PIERŚ
4.WILCZY ZEW

DOWNLOAD :
https://mega.co.nz/#!bYxkFLJb!ea-fHem-zgxqz-8I3ym3-RJZA2kh4Z1PAQ6t0Erl5I4

Taken from :
http://xantropophobia.blogspot.com

poniedziałek, 25 stycznia 2010

December's Fire (Sopot) - Demo I & Demo II



December's Fire(Sopot) - Demo I & Demo II


DARK ORCHESTRAL AMBIENT

Pierwsze dwie demówki DECEMBER'S FIRE projektu Piotra Weltrowskiego znanego również
z HEFEYSTOS i WOLVERINE.


December's Fire - Across the Sorrowfields of Baltic - demo 1995

1. In The Garden Of The Frozen Beauty 03:44
2. Across The Sorrowfields Of Baltic 04:26
3. The Triumph 02:37
4. ... And The Storm Rages Inside My Soul... ...Forever! 06:38
Total playing time 17:25

LINK - http://www.mediafire.com/?3i8y4ilahq93829

December's Fire - Deszcz mą łzą, Piorun mym krzykiem - demo II 1995

1. W Cieniu Twych Skrzydeł 02:32
2. Nostalgia 02:27
3. Deszcz Mą łzą, Piorun Mym Krzykiem 05:39
4. Uśpiony Wśród Fal 08:03
5. Niech Zatañczą Płomienie 04:04
Total playing time 22:45

LINK- http://www.mediafire.com/download/36vibj2w9ec01l7/Deszcz+M%C4%85+%C5%81z%C4%85%2C+Piorun+Mym+Krzykiem.rar

Must have:

Warto odwiedzić:

Spis polskich blogów muzycznych