poniedziałek, 19 września 2011

Andromeda - Cementary of Remembrances [unreleased album 1996]



DOOM METAL

DZIĘKI HELLADAM ZA KASETĘ DO ZRIPOWANIA!!!

Zwykle staram się powstrzymywać od komentowania czy oceny zamieszczanych tu przeze mnie materiałów, traktując tym samym tego bloga jako próbę zestawienia w jednym miejscu kawałka historii polskiego podziemia. Wszak ilu odbiorców tyle opinii a o gustach się nie dyskutuje. Dziś jednak wyjątkowo nie będę milczał, ponieważ chcę podzielić się z Wami naprawdę nietuzinkowym materiałem. Jest to niewydany album doom metalowej grupy Andromeda, istniejącej w połowie lat 90-tych i pochodzącej z Biecza. I co z tego można by zapytać... No właśnie w tym sęk, że niestety wielkie NIC... Tu był i jest w dalszym ciągu w naszym pięknym kraju problem... Gorąco polecam ściągnąć ten materiał, posłuchać i zadać sobie pytanie: czego tu brakuje, że zostało to niewydane i okryte mrokiem zapomnienia? Nie znam losów tej kapeli, w zinach natknąłem się raptem na 1-2 wzmianki, w internecie oprócz metal archives próżno szukać czegokolwiek, niemniej jednak moja teoria brzmi następująco. Gdyby członkowie Andromedy urodzili się Niemcami, Szwedami, Finami, Anglikami, Norwegami czy Amerykanami nawet, założę się, że z takim poziomem jaki prezentują te nagrania, nie mieliby najmniejszego problemu z ich wydaniem i promocją. W tamtym okresie czasu, przy oczywiście odpowiedniej (sporej) dozie szczęścia, mogliby grać koncerty ramię w ramię z MDB, Anathemą, Theatre of Tragedy i dalej można sobie długo wymieniać. Wygrali jednak los na genetycznej loterii i urodzili się Polakami, a nam jak wiadomo prawie zawsze pod górkę, albo się nie opłaca... Ile takich młodych, pełnych potencjału, naprawdę potrafiących grać kapel przepadło nad Wisłą, bo nikt się nimi nie zainteresował? Nikt niestety nie jest w stanie zliczyć. Oczywiście nie mam zamiaru tu pisać jakichś elaboratów na temat, że Andromeda z Biecza to był jakiś przełom w gatunku, że Kolumbowie i tym podobne pierdoły. Nic z tych rzeczy. Muzycznie jest to po prostu doom metal, ze wszystkimi omal jego atrybutami (słychać wzorce - a Sirrah to chyba ich bliscy kumple byli;))). Radzę jednak szczerze posłuchać i wyciągnąć wnioski. Mnie nasuwają się dwa. Skoro tak dobre muzycznie materiały marnują się i nikt ich nie wydaje, to jest to albo dowód na wyjątkową siłę naszej sceny - no bo dla tej kapeli zabrakło już miejsca, ponieważ było 10 tuzinów innych - lepszych. Może tak, może nie - kwestia dyskusji - niemniej jednak myślę, że dzisiaj parę kapel chciałoby dorównać poziomem temu materiałowi. Albo też jest to dowód na to co napisałem wyżej - "że w Polsce wydać tego się nie opłacało" - co byłoby dla mnie szczytem absurdu - przecież w tym okresie czasu była wyjątkowa koniunktura na właśnie tego typu klimatyczne granie... Oczywiście biorę też pod uwagę trzecią ewentualność: być może zespół rozpadł się po prostu, może nie chciało im się dalej, lub była jeszcze jakaś inna naturalna przyczyna zawieszenia instrumentów na przysłowiowym kołku. I mam nadzieję, że właśnie tak było. Że materiał ten nie przepadł wskutek zwykłego zaniechania potencjalnego wydawcy, układów i układzików, olewactwa czy czyjegoś niedbalstwa, jak to niestety czasem u nas bywa... OK, ulżyłem sobie trochę... A więc zapraszam na premierę po latach. Znakomita płyta, której prawie nikt nie zdążył posłuchać, a warto. Polecam.

TRACKLIST:

1. Intro
2. The Gates of the Stars (Dream)
3. Corridors of Darkness
4. Andromeda
5. Instrumental
6. Times Shelter
7. Cementary of Remembrances
8. Above of Everybody
9. Outro

QUALITY: mp3@256 ABR

DOWNLOAD : http://www19.zippyshare.com/v/41046134/file.html

4 komentarze:

Guma pisze...

bardzo dobre. mi osobiście kojarzy się z jedynką The Gathering

raf666 pisze...

Świetny album, przy okazji podziękowanie dla Helladam'a za udostepnienie. Co do podobieństw to jednak chyba Sirrah ale The Gathering również. Aż szkoda, że nie wydane na CD. Może teraz doczeka się lepszych czasów...

Anonimowy pisze...

Witam. kumple brata grali w Andromedzie, hehe, właśnie sobie przypomniałem szczególnie ten instrumentalny kawałek. nie jest mi znany powód nie wydania jej ale sam jak byłem jeszcze mały byłem na ich próbie w kinie Farys heh to były czasy , z braciszkiem za rękę na próbę kolegów z ogólniaka
:D

Anonimowy pisze...

Witam, miałem zaszczyt grać w Andromedzie, już po nagraniu przez chłopaków tego materiału. Kapela, jeszcze kilka lat po nagraniu próbowała coś zrobić. Nawet powstał nowy materiał w innym składzie, który chyba do celów wewnętrznego użytku (hehehe)został zarejestrowany domowym sposobem, moim zdaniem dwa razy lepszy (hehehe). Było to gdzieś 2001/2002. Później, już nie dane mi było z nimi grać. Kapela przestała istnieć, a szkoda. Maciek W. i Łukasz L. to trzon zespołu, a zarazem zajebiści muzycy i ludzie. Takie czasy się już chyba nie wrócą.

Prześlij komentarz

Must have:

Warto odwiedzić:

Spis polskich blogów muzycznych